Późny obiad w Giovanni Rubino

8:30 rano. Moja komórka sygnalizuje, że dostałam smsa. „Hej może dziś wspólny obiad na mieście? Daj znać. Pozdrawiam”. Tak… z pewnością to przemyślę, ale nie wcześniej niż za jakieś 2 godziny, kiedy się obudzę. Póki co z boczku na plecki i idę dalej spać. Później, kiedy już byłam odpowiednio wyspana, po porannej porcji Nespresso i bardziej optymistycznie nastawiona do świata, stwierdziłam, że bardzo chętnie skorzystam z zaproszenia i wyjdę gdzieś z domu.

Spotkaliśmy się po 17 w okolicach Placu Bankowego, skąd skierowaliśmy swoje kroki na starówkę, sądząc że tam z pewnością natrafimy na jakieś fajne miejsce w którym będzie można dobrze zjeść. Niestety zaskoczyli nas robotnicy, którzy kompletnie rozkopali Rynek Starego Miasta. W prawdzie restauracja  Bazyliszek nadal próbuje utrzymać ogródek, ale co to za przyjemność jeść obiad w hałasie, pyle i kurzu? Swoją drogą co za idiota wymyślił remont w środku sezonu turystycznego?!

Gdzie w takim razie idziemy? Żeby jeszcze bardziej komplikować sobie wybór, zacieśniliśmy krąg restauracji do tych oferujących kuchnie włoską. Tam kiedyś była smaczna pizzeria, myślę kierując się w stronę Podwala. Po dotarciu do ulicy, pizzerii ani widu, ani słychu. Zobaczyliśmy za to kilka gastronomicznych koszmarków – pub, wątpliwej jakości kawiarnie i dziuple serwującą chińszczyznę. Lekko zmęczona spacerem, przysiadłam na murze barbakanu i wtedy mnie olśniło. Giovanni Rubino! Jadłam tam bardzo dawno pizzę i pamiętam, że mi smakowała.

Giovanni Rubino

I to był strzał w dziesiątkę. Zamówiłam aktualną „propozycję szefa kuchni” – tagliatelle ze szpinakiem i suszonymi pomidorami, a mój towarzysz pizzę z szynką parmeńska i rukolą. Po złożeniu przeze mnie zamówienia kelnerka zmieniła „propozycja szefa kuchni” na tagliatelle z porem i łososiem, trochę żałowałam, że nie zrobiła tego wcześniej, bo mogło to być bardzo ciekawe i smaczne połączenie.

Na zamówione dania nie czekaliśmy na tyle długo żeby zacząć się irytować, ani na tyle krótko żeby podejrzewać, że potrawy zostały odgrzane, a nie świeżo przygotowane.  Od pierwszego widelca swojej pasty wiedziałam, że dokładnie o to mi chodziło tego popołudnia! Nie mówiąc już o tym, że por z łososiem popadły w głębokie zapomnienie. Sos był delikatny i miał przyjemną kremową konsystencję, liście szpinaku zachowały swój kształt i walory smakowe, a nie były rozgotowaną breją co niestety często się zdarza w sosach ze szpinakiem, a makaron był ugotowany dokładnie tak jak lubię. Smak mojego dania nie pozostawiał wątpliwości co do tego, że zostało ono świeżo przyrządzone. Z relacji współbiesiadnika wiem, że jego pizza była równie smaczna.

Tagliatelle

Jedyne co nas raziło właściwie od samego początku była obsługa. Dziewczyny, które nas obsługiwały były dość niemrawe i nadąsane. Nie wiem czy ekipa miała gorszy dzień, czy wstali lewą nogą, albo któraś z kelnerek miała okres i udzieliło się wszystkim, czy może spotkała ich wszystkich jakaś inna plaga egipska. Zresztą, mnie jako klienta nie powinno to interesować. Tym bardziej jeśli serwis jest z automatu doliczony do rachunku.

Olśnienie pomysłem pójścia do Giovanniego tak mnie oślepiło, że kompletnie wyleciało mi z głowy iż wcześniej jest Trattoria Rucola w której w ostatnie walentynki jadłam bardzo smaczną paste, ale po tym co zaserwowano mi w Giovannim absolutnie nie żałuję. Nic straconego, pójdę innym razem (chociaż menadżera, który mnie wtedy ujął trochę szkoda).

Do Giovanniego z pewnością jeszcze wrócę. Może przy następnej wizycie trafię na inną zmianę i fajniejszą obsługę, wtedy będę w 100% zadowolona z wyjścia do restauracji.

Giovanni Rubino

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s