Z twarzy podobna zupełnie do nikogo

Są czasem takie weekendowe wieczory, kiedy nachodzi mnie nieodparta ochota na ciastko. Jakieś dobre. Z kremem, albo kremem i owocami, albo cupcakesy. Tylko skąd wziąć dobre ciastka w sobotę o 23. Nawet w Warszawie. Miejsca do których trafiłam szukając ciastek opiszę w innym wpisie. To będzie taka mapa nocnych „ciastkarni”.

Ostatnie takie poszukiwania zaprowadziły mnie do Charlotte. Siadając przy ich sławnym dużym stole, zauważyłam młodą kobietę. No właśnie. Jestem pewna, że ją znam, że kiedyś rozmawiałyśmy. Wydaję mi się, że ona również mnie poznała, mówiła coś do swojego towarzysza wskazując na mnie głową, on się na mnie spojrzał. Żadna z nas nie podeszła do drugiej żeby się przywitać. Do dzisiaj nie mogę skojarzyć skąd ją znam i jak ma na imię. Co jakiś czas przypominam sobie tą sytuację i nie daje spokoju. Skąd ja ją znam?

Zapamiętuję obrazami, więc szybko zapadają mi w pamięć twarze. Gorzej jest z imionami. Nawet nie ma takiej możliwości, żebym zapamiętała imiona osób, które mi się przedstawiają np. na imprezie. Bardzo często zdarzają mi się sytuację kiedy rozmawiam z osobami, które znam już od dłuższego czasu, a nie pamiętam jak mają na imię. Muszę przyznać, że czasem jest to dosyć uciążliwe.

A jak kogoś przechrzczę to już umarł w butach. I tak kolega Marcin już chyba dożywotnio zostanie dla mnie Michałem, a Bogusia z pracy będzie Wandą.

Prozopagnozja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s