Nadciąga armagedon

Leżę na łóżku i patrzę na swoją sypialnię. Włos mi się jeży na głowie na myśl o zbliżającym się remoncie. Niezaprzeczalnym faktem jest, że wnętrzom przydałoby się odświeżenie. Ale jak sobie pomyślę o przenoszeniu mebli w inne miejsce, pakowaniu życia w kartony i całym tym bałaganie to mi się naprawdę odechciewa.

Przede wszystkim trzeba polakierować podłogę na całym piętrze, bo szkoda tych desek, teraz nie są kompletnie niczym zabezpieczone. Wokół włączników światła widać ile razy w te włączniki nie trafiłam, na ścianach odznaczyły się wszystkie morderstwa niewielkich latających stworzonek, w pokoju coś dziwnego stało się ze ścianą kominową, poza tym co by nie mówić, mieszkam tu już 10 lat i przez ten czas ściany nigdy nie były odmalowywane, naprawdę dobrze im to zrobi.

A skoro już trzeba odmalować, to puściłam wodze fantazji i zamarzyłam sobie o pewnych zmianach. Po co ograniczać się tylko do odmalowania ścian, skoro można je kompletnie przemalować. Albo wytapetować. Albo jedno i drugie. I meble przestawić. Albo w ogóle wymienić.

Tym samym zapowiadam nową serię wpisów wnętrzarsko-remontowych na blogu. Start już wkrótce.

remont

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s